miało
być inaczej... plany pokrzyżował los, przypadek... jeszcze nie tak
dawno razem wybierałyśmy wózki, że jeździć będziemy, lansować
się... ale najpierw razem zajdziemy w ciążę... nasze dzieci razem
będą się wychowywać, razem będą chodzić do przedszkola i
szkoły, na zmianę będziemy je odbierać z przedszkola, żeby ta
druga mogła po pracy zakupy na spokojnie zrobić... taki był plan,
nasz doskonały, no bo jak inaczej, jak my przez płot mieszkamy –
wszystko razem...
nie
przychodzisz już, z zakupów prosto do domu idziesz, nawet się nie
obejrzysz... gdy pytam, czemu z mężem na piwo nie wpadniecie,
słyszę : „on źle znosi widok kobiety w ciąży”... jest mi
przykro choć nie mówię nic
gdy
pytam, czemu na kawę poranną w niedzielę nie wpadasz w pidżamie,
słyszę: „mam patrzyć na Twój duży brzuch?” znów mi przykro,
choć nie mówię nic...
los
obdarował mnie ciążą, a Ona jest coraz chudsza... u mnie jest
gwar, rozwiany włos, bujanie na huśtawce co dzień... Ona ucieka w
pracę, w działkę, w wypady z koleżankami do baru (pewnie równie
bezdzietnymi jak Ona)...
czekam...
czekam... aż i u Niej pojawi się uśmiech na twarzy z powodu
rosnącego brzucha, czekam, kiedy przyjdzie do mnie zrobić test
ciążowy, który tym razem okaże się pozytywny... czekam, aż
zapyta mnie, kiedy może już zacząć kupować coś dla swojego
maleństwa, poradzi się, jaki wózek wybrać i jakim kremem smarować
brzuch i piersi... czekam na to wszystko z nadzieją, że moja
koleżanka wróci do mnie z tej samotnej podróży... i mimo że
wbrew planom, nie kroczyłyśmy tą samą ścieżką, to Ona dopasuje się
krokiem i dalej już pójdziemy razem...
Masz szczęście, że ona przynajmniej umiała to powiedzieć głośno. Większość dziewczyn urywa kontakt z ciężarnymi bez żadnego słowa. I na odwrót- gdy to ja nie mogłam zajść w ciążę, te świeżo ubrzuchowione ukrywały ciążę przede mną, bo myślały, że sprawią mi przykrość. A ja przecież cieszyłam się z nimi razem. Jednak ta szczerość to skarb.
OdpowiedzUsuńchyba masz rację - powinnam docenić tą szczerość, a nie mieć żal, że już nie spotykamy się tak często jak kiedyś... :-) dzięki
OdpowiedzUsuń