środa, 20 maja 2015

moja BEZDZIETNA koleżanka

miało być inaczej... plany pokrzyżował los, przypadek... jeszcze nie tak dawno razem wybierałyśmy wózki, że jeździć będziemy, lansować się... ale najpierw razem zajdziemy w ciążę... nasze dzieci razem będą się wychowywać, razem będą chodzić do przedszkola i szkoły, na zmianę będziemy je odbierać z przedszkola, żeby ta druga mogła po pracy zakupy na spokojnie zrobić... taki był plan, nasz doskonały, no bo jak inaczej, jak my przez płot mieszkamy – wszystko razem...

nie przychodzisz już, z zakupów prosto do domu idziesz, nawet się nie obejrzysz... gdy pytam, czemu z mężem na piwo nie wpadniecie, słyszę : „on źle znosi widok kobiety w ciąży”... jest mi przykro choć nie mówię nic
gdy pytam, czemu na kawę poranną w niedzielę nie wpadasz w pidżamie, słyszę: „mam patrzyć na Twój duży brzuch?” znów mi przykro, choć nie mówię nic...

los obdarował mnie ciążą, a Ona jest coraz chudsza... u mnie jest gwar, rozwiany włos, bujanie na huśtawce co dzień... Ona ucieka w pracę, w działkę, w wypady z koleżankami do baru (pewnie równie bezdzietnymi jak Ona)...

czekam... czekam... aż i u Niej pojawi się uśmiech na twarzy z powodu rosnącego brzucha, czekam, kiedy przyjdzie do mnie zrobić test ciążowy, który tym razem okaże się pozytywny... czekam, aż zapyta mnie, kiedy może już zacząć kupować coś dla swojego maleństwa, poradzi się, jaki wózek wybrać i jakim kremem smarować brzuch i piersi... czekam na to wszystko z nadzieją, że moja koleżanka wróci do mnie z tej samotnej podróży... i mimo że wbrew planom, nie kroczyłyśmy tą samą ścieżką, to Ona dopasuje się krokiem i dalej już pójdziemy razem...



2 komentarze:

  1. Masz szczęście, że ona przynajmniej umiała to powiedzieć głośno. Większość dziewczyn urywa kontakt z ciężarnymi bez żadnego słowa. I na odwrót- gdy to ja nie mogłam zajść w ciążę, te świeżo ubrzuchowione ukrywały ciążę przede mną, bo myślały, że sprawią mi przykrość. A ja przecież cieszyłam się z nimi razem. Jednak ta szczerość to skarb.

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba masz rację - powinnam docenić tą szczerość, a nie mieć żal, że już nie spotykamy się tak często jak kiedyś... :-) dzięki

    OdpowiedzUsuń